Na Berlińskiej w śródmieściu Görlitz i nie tylko coraz częściej słyszy się język polski. Coraz więcej polskich rodzin przeprowadza się do Görlitz, co widać choćby po tablicach rejestracyjnych samochodów, parkujących stale w tym samym miejscu na ulicach tego podobno najpiękniejszego spośród niemieckich miast. Przybywa także polskich firm, głównie usługowych, działających w Görlitz, a niemieckim sklepom i supermarketom przybywa polskiej klienteli.
Polski klient jest istotnym i nader pozytywnym czynnikiem w życiu
gospodarczym Goerlitz i wschodniej Saksonii w ogóle. Wzajemnych
kontaktów jest dużo. Atmosfera Goerlitz sprzyja wszelkiego rodzaju
działaniom kulturalnym i Polacy, starsi i młodsi, chętnie się w nie
angażują. Miejski Dom Kultury, Miejska Biblioteka Publiczna i Muzeum
Łużyckie – zgorzeleckie ośrodki życia kulturalnego – regularnie biorą
udział w transgranicznych przedsięwzięciach kulturalnych, jako stali
partnerzy placówek samorządowych i stowarzyszeń działających w
Goerlitz. Chociażby młodzieżowy projekt YEPP, realizowany przez
Stowarzyszenie Ideenfluss i cykliczny projekt „Polska Wiosna”, którego
autorem jest Andrzej Słomianowski a realizowany jest od trzech lat
przez Stowarzyszenie SAPOS. Ostatnio zrobiło się głośno o Dworcu
Goerlitz i o górnej części ulicy Berlińskiej. Do ciągu kamienic po
lewej stronie naprzeciwko budynku dworca za dwa lata ma się przenieść
Powiat Görlitz. Tamże mieć będzie swoją siedzibę starosta. Niebawem
zaczyna się przebu-
dowa tych kamienic i są już odpowiednie środki inwestycyjne – na
początek 17 mln Euro.
Przy tej okazji zaczęto na poważnie rozważać
możliwość ożywienia i przywrócenia do dawnej świetności górnej części
ulicy Berlińskiej. Zaczyna się ona przy przecięciu z ulicą Hospital, a
kończy tuż przed Dworcem Goerlitz. Od wielu lat górna część Berlińskiej
przedstawia dość smętny widok. Ciemne, odrapa-
ne fasady wspaniałych kiedyś kamienic, brudne, ziejące pustką witryny,
zaryglowane na sie-
dem spustów drzwi. Patyna czasu i zaniedbania pokrywa grubą warstwą
architekturę będącą niegdyś chlubą Goerlitz. Czuje się jednakże, że ta
architektura nie umarła, że ona tylko śpi. Śpi i czeka być może na
przesiębiorczych rodaków.
Oczami wyobraźni widzę polskie sklepy z modą,
jakiegoś mistrza stylistę fryzjera, galerię sztuki oferującą prace
polskich artystów, restaurację, salon obuwia, może biuro
architektoniczne, a nawet artystę jubilera. Dlaczego nie? Na górną
część Berlińskiej zaczyna się właśnie koniunktura. Są już pierwsze
polskie jaskółki. Od dłuższego czasu nieopodal skrzyżowania ulic
Berlińskiej i Hospital, działa i ma sukcesy „Centrum konsultingowe dla
firm Pohl”.
Przy końcu Berlińskiej, blisko Dworca, z dużym impetem
ruszyło wraz z Nowym Rokiem studio fotograficzne „Foto Szwed”. Mówi
się, że jedna jaskółka nie czyni wiosny, ale dwie to już jednak coś.
Jeszcze trzy bądź cztery i będziemy mieli na Berlińskiej prawdziwą
polską wiosnę – ona już wisi w powietrzu. Andrzej Słomianowski
foto
|