|
- Jestem niewinny. Po prawie trzech
upiornych latach ciągania mnie po sądach mogę powiedzieć, że
jestem niewinny nie tylko wobec swojego sumienia, pacjentów i
przysięgi Hipokratesa, ale także wobec prawa – mówi Czesław
Pawełkiewicz, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego
szpitala w Zgorzelcu.
Sprawa ma swój początek 20 marca 2006
roku, kiedy na kierowanym przez dr Pawełkiewicza oddziale zmarł
noworodek. Sprawa stała się głośna. Tragedia kobiety i jej
rodziny stała się pożywką dla żądnych sensacji mediów. Nad
medykiem odbył się sąd kapturowy, przypisywano mu całkowitą winę
za śmierć noworodka. Prokuratura natomiast zarzuciła lekarzowi
błędne określenie wieku ciąży oraz to, że zastosował
niewłaściwą metodę do wywołania przedwczesnego porodu. Niektórzy
znajomi się od niego odwrócili oczekując dymisji z funkcji
ordynatora, inni zachowali pełną rezerwy obojętność. Atmosfera
stała się nieznośna. Procedura zbierania i analizowania dowodów
trwała trzy lata. Wreszcie pod koniec maja 2009 roku Sąd Rejonowy w
Zgorzelcu po rozpoznaniu sprawy uniewinnił lekarza.
Prokuratura apeluje i przegrywa
Myli się ten kto sądzi, że wyrok
zakończył gehennę. Miesiąc później prokuratura skierowała
apelację do Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze. Jednym z powodów
prawdopodobnie było chwiejne zachowanie biegłych powołanych z
Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie. Najpierw wydali opinię
obciążającą ordynatora, potem się z niej wycofali. „Ten stan
rzeczy spowodował, że Sąd Rejonowy nie mógł się oprzeć na jej
wnioskach” – czytamy w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego
wydanego przez jeleniogórski sąd. Zwraca się też uwagę, że
słusznie postąpiono powołując kolejnego biegłego, tym razem z
Wrocławia. Jego opinia, korzystna dla dr Pawełkiewicza, stała się
podstawą do wydania wyroku uniewinniającego w pierwszej instancji.
Druga instancja, czyli Sąd Okręgowy, nie kazała zbyt długo czekać
na werdykt. W październiku 2009 roku utrzymano w mocy zaskarżony
uniewinniający wyrok, uznając apelację prokuratora za „oczywiście
bezzasadną”. Dr Pawełkiewicz po raz drugi mógł odetchnąć z
ulgą, lecz ciągle nie miał pewności, czy w Sądzie Najwyższym
nie zostanie złożona kasacja. Na szczęście uparty prokurator
uznał argumenty sądu i wyrok mógł się uprawomocnić. Teraz
lekarz chce walczyć o przywrócenie dobrego imienia.
Populizm i niegodziwość
- Mam ogromne pretensje do pana Pawła
K., dziennikarza jednej z lokalnych gazet. Nie czekając na wyrok
sądowy, wskazywał na mnie jako na jedynego sprawcę tragedii.
Przytaczał pełne emocji wypowiedzi nieszczęśliwych rodziców,
nawołujące do pozbawienia mnie praw do wykonywania zawodu. W ten
sposób wpisał się w niechlubną nagonkę na służbę zdrowia,
która trwała w latach 2006-2007. Redaktor K. napisał m.in. że w
szpitalu nikt rodziców nie przeprosił. Panie K. ja znam znaczenie
słowa „przepraszam” i wiem, kiedy należy go użyć! Współczułem
rodzicom ale nie miałem za co przepraszać. To więc, co zrobił K.
było skrajnie populistyczne, nieuczciwe i nieprofesjonalne – mówi
pełen emocji dr Pawełkiewicz. Uważa, że trzeba się pogodzić z
faktem, iż bywają przypadki patologiczne, których nie można
przewidzieć. Nie każdy zgon na bloku porodowym należy wiązać z
błędem w sztuce lekarskiej. Twierdzi, że akurat ten przypadek,
gdzie nastąpiło przodowanie pępowiny przed główką, w warunkach
naszego szpitala był nie do zdiagnozowania.
Dziękuję, że mi zaufaliście
Nie wszyscy zwątpili w niewinność
ordynatora. Zofia Barczyk, dyrektor zgorzeleckiego ZOZ-u nie podała
się terrorowi plugawych pomówień i cierpliwie czekała na wyrok
sądu. Dr Pawełkiewicz dziękuje jej za to. Lista osób, które
zasłużyły na wdzięczność lekarza niestety nie jest zbyt długa.
Znajduje się na niej rodzina, pediatrzy dr Eleonora Kozieł, dr
Danuta Bilat oraz pełen profesjonalizmu personel oddziału
ginekologiczno-położniczego.
Na szacunek lekarza zasługuje również
Prezes Sądu Rejonowego, który nie poszedł na łatwiznę, oparł
się populizmowi i osobiście przypilnował wiarygodności dowodów.
Wykazał się dużym profesjonalizmem, wnikliwie prowadził sprawę i
przede wszystkim chciał odpowiedzieć rodzicom co było przyczyną
zgonu ich dziecka. takie podejście do sprawy zaowocowało
sprawiedliwym wyrokiem. O roli i zachowaniu zgorzeleckiej prokuratury
w tej sprawie dr Pawełkiewicz woli się nie wypowiadać.
Janusz Grzeszczuk
|