|
09.02.2007. |
- Myśleliśmy, że to trzęsienie ziemi. Usłyszeliśmy ogromy huk i budynek się zatrząsł. Po sprawdzeniu okazało się, że zawalił się komin - mówią mieszkańcy budynku mieszkalnego należącego do Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Sieniawce.
Kazali modlić się o suszę
Wichury szalejące w drugiej połowie stycznia, ujawniły prawdziwy stan szpitalnych budynków. Okazało się że nie ma takiego, który by wyszedł bez szwanku z konfrontacji z naturą. Każdy dach ma mniejsze lub większe ubytki w dachówkach. Najgorzej jest w bloku nr 4, gdzie zawalił się komin. Dlatego dziura w dachu tam była największa. Ogromna sterta gruzu zaległa nad pokojem, w którym dzieci siedziały przy komputerze. Rodzice wolą nie myśleć co by było, gdyby sufit nie wytrzymał. W innym mieszkaniu gruba warstwa tynku spadła na dziecięce, szczęściem puste łóżeczko.- O zdarzeniu powiadomiliśmy gminę i naszą administrację. Przyjechał wiceburmistrz i powiedział, że nie może pomóc, to budynki nie należą do gminy. Najbardziej zaskoczyła nas administratorka. Obejrzała szkody i powiedziała abyśmy się modlili, żeby nie padało. Wtedy na tym skończyła się jej pomoc - mówią zbulwersowani Małgorzata Stawarz, Marzena Frasunkiewicz, Tomasz Ślęczek, Iwona Stachowiak i Iwona Borkowska.
Więcej czytaj 14.02.2006 w Kurierze Tygodniku Regionalnym
|