Wraz z nadejściem wiosny i wczesnego lata lasy, łąki i obrzeża miast stają się miejscem wyjątkowego zjawiska. To właśnie wtedy ludzie najczęściej natrafiają na młode dzikie zwierzęta – ciche, nieruchome, czasem sprawiające wrażenie porzuconych. Odruch serca podpowiada jedno: pomóc, zabrać, uratować. Jednak – jak podkreślają specjaliści z Nasze Zoo Görlitz-Zgorzelec – w wielu przypadkach to działanie może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Naturalna strategia przetrwania, nie porzucenie
Sarny zostawiają swoje koźlęta w wysokiej trawie. Zające ukrywają młode w zagłębieniach terenu. Ptaki opuszczają gniazda, zanim jeszcze w pełni opanują latanie. Dla człowieka to obraz bezradności – dla natury to precyzyjnie zaplanowana strategia przetrwania.
Rodzice nie porzucają swoich młodych. Wracają do nich, gdy tylko czują, że w pobliżu nie ma zagrożenia. Obecność człowieka często wystarcza, by zniechęcić dorosłe zwierzęta do powrotu.
Telefon alarmowy, który dzwoni zbyt często
Pracownicy kliniki dla dzikich zwierząt przy zoo w Görlitz przyznają, że w sezonie wiosennym telefon niemal nie milknie. Zgłoszenia dotyczą najczęściej „osieroconych” zajęcy, lisów, jeży czy piskląt.
– W większości przypadków interwencja nie jest potrzebna – podkreślają opiekunowie. – Zwierzęta te są zdrowe, a ich rodzice są w pobliżu.
Dobre chęci mogą zaszkodzić
Zabrane z natury młode trafia do człowieka, który – choć kieruje się troską – nie jest w stanie zapewnić mu warunków takich jak środowisko naturalne. Brak odpowiedniego pokarmu, stres oraz kontakt z człowiekiem mogą trwale zaburzyć rozwój zwierzęcia i zmniejszyć jego szanse na powrót do natury.
Dlatego eksperci apelują: zanim podejmiemy jakiekolwiek działanie, warto się zatrzymać i obserwować z dystansu.
Kiedy naprawdę należy reagować?
Są jednak sytuacje, w których pomoc jest konieczna:
-
gdy zwierzę jest ranne,
-
gdy pozostaje w tym samym miejscu przez długi czas i nie wykazuje kontaktu z rodzicami,
-
gdy znajduje się w bezpośrednim zagrożeniu (np. ruchliwa droga).
W każdym przypadku zaleca się kontakt z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt, zanim podejmie się decyzję o zabraniu zwierzęcia.
Koty, psy i ludzie – cisi współuczestnicy zagrożenia
Specjaliści zwracają również uwagę na rolę zwierząt domowych. Psy biegające bez smyczy oraz koty polujące w pobliżu miejsc bytowania młodych dzikich zwierząt znacząco obniżają ich szanse na przeżycie.
Najtrudniejsza forma pomocy: nie przeszkadzać
Paradoksalnie, największym aktem troski wobec dzikiej przyrody bywa powstrzymanie się od działania. Czasem najlepszą decyzją jest odejście, pozostawienie zwierzęcia tam, gdzie je znaleźliśmy – w jego naturalnym świecie, który, choć surowy, rządzi się własną mądrością.
Bo nie każde samotne zwierzę jest sierotą. A nie każdy ratunek naprawdę ratuje.

EUR
USD
CHF
GBP
CZK