Sąd Rejonowy w Jeleniej Górze 2 czerwca 2026 roku wydał wyrok w sprawie, która poruszyła opinię publiczną i środowisko edukacyjne. 46-letnia opiekunka przedszkolna została uznana za winną nieumyślnego narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 9 sierpnia 2024 roku, kiedy to podczas organizowanej przez przedszkole wycieczki doszło do dramatycznego w skutkach błędu organizacyjnego.
Chwila nieuwagi, która uruchomiła lawinę
Z ustaleń śledczych wynika, że oskarżona pełniła funkcję kierownika wycieczki, mimo braku wymaganych uprawnień. Już na etapie przygotowań miało dojść do poważnych zaniedbań: nie sporządzono pełnej listy uczestników, a przed odjazdem autokaru nie przeprowadzono rzetelnej kontroli obecności dzieci.
W efekcie pięcioletnia dziewczynka została w przedszkolu – niezauważona przez opiekunów – i przez około sześć godzin pozostawała bez opieki.
Sześć godzin samotności
Choć dziecko nie doznało obrażeń fizycznych, sama sytuacja została oceniona jako potencjalnie bardzo niebezpieczna. Brak nadzoru nad tak małym dzieckiem w placówce zamkniętej, nawet jeśli znanej, stwarza realne ryzyko wypadków, paniki czy kontaktu z osobami trzecimi.
Telefon, który nie zmienił przebiegu wydarzeń
Istotnym elementem sprawy był również kontakt telefoniczny matki dziecka z opiekunką. Rodzic, chcąc upewnić się, że córka jest bezpieczna i uczestniczy w wycieczce, otrzymał błędną informację – zapewnienie, że dziecko znajduje się w grupie i dobrze się bawi.
W rzeczywistości dziewczynka w tym czasie pozostawała sama.
Wyrok i konsekwencje
Sąd wymierzył oskarżonej karę grzywny w wysokości 250 stawek dziennych po 40 zł każda. Dodatkowo orzeczono pięcioletni zakaz wykonywania wszelkich czynności związanych z opieką nad dziećmi.
Postępowanie prowadziła Komenda Miejska Policji w Jeleniej Górze pod nadzorem Prokuratury Rejonowej. Kobieta nie przyznała się do winy i wcześniej nie była karana.
Wyrok nie jest prawomocny.
Pytanie, które zostaje po tej sprawie
Ta historia nie kończy się wraz z ogłoszeniem wyroku. Pozostawia raczej pytanie o system kontroli, odpowiedzialność organizacyjną i granice ludzkiego błędu w pracy z dziećmi.
Bo czasem jedna nieodnotowana obecność w dzienniku oznacza coś znacznie więcej niż brak podpisu – oznacza sześć godzin, które mogły potoczyć się zupełnie inaczej.
(red./Foto:arch.)

EUR
USD
CHF
GBP
CZK