Niedzielne południe, które miało być czasem rodzinnego odpoczynku, w ułamku sekundy zamieniło się w walkę o dorobek życia. W jednym z gospodarstw w Pisarzowicach wybuchł groźny pożar. Choć ogień strawił mieszkanie, dzięki błyskawicznej akcji strażaków udało się zapobiec katastrofie o znacznie większych rozmiarach.
W niedzielę (5.07) około godziny 12:30 ciszę w Pisarzowicach przerwał ryk syren strażackich. Wozy bojowe na sygnale pędziły w kierunku jednego z lokalnych gospodarstw. Sytuacja od początku wyglądała dramatycznie – w oknach pierwszego piętra dwurodzinnego budynku mieszkalnego buzowały już żywe płomienie, a gęsty, czarny dym odcinał drogę do normalności.
Bohaterska próba i ranna jedna osoba
Zanim na miejsce dotarły pierwsze zastępy, mieszkańcy wykazali się ogromną odwagą. Widząc rozprzestrzeniający się żywioł, podjęli samodzielną, dramatyczną próbę walki z ogniem. Niestety, rzucenie wyzwania płomieniom niosło za sobą bolesne konsekwencje – jedna osoba doznała lekkich poparzeń.
Na miejsce natychmiast wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego, który udzielił poszkodowanemu niezbędnej pomocy. Pozostali lokatorzy zdołali bezpiecznie ewakuować się z budynku jeszcze przed przyjazdem służb.
Wyścig z czasem na dymiącym poddaszu
Do walki z żywiołem rzucono potężne siły: trzy zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Lubaniu oraz niezawodnych druhów-ochotników z OSP Pisarzowice i OSP Henryków Lubański.
Strażacy, zabezpieczeni w aparaty ochrony dróg oddechowych, z linią gaśniczą w ręku ruszyli prosto w głąb silnie zadymionego budynku. To był prawdziwy wyścig z czasem. Liczyła się każda sekunda – ogień niebezpiecznie zbliżał się do konstrukcji dachu. Gdyby tam dotarł, straty byłyby nieodwracalne. Dzięki profesjonalizmowi i precyzji ratowników, źródło ognia zostało zlokalizowane i ugaszone, zanim pożar zdołał strawić resztę domu.
Czarny scenariusz niedzielnego obiadu Jak nieoficjalnie udało nam się ustalić na miejscu zdarzenia, bezpośrednią przyczyną tego dramatu była rzecz, która może przydarzyć się każdemu z nas. Ogień wybuchł najprawdopodobniej przez pozostawiony bez nadzoru na kuchence... niedzielny obiad.
Krajobraz po bitwie
Choć akcja gaśnicza zakończyła się sukcesem, a konstrukcja budynku została uratowana, bilans strat materialnych jest niezwykle bolesny. Mieszkanie, w którym wybuchł pożar, zostało doszczętnie zniszczone. Na ten moment kompletnie nie nadaje się do użytku, pozostawiając lokatorów w kryzysowej sytuacji.
To zdarzenie to kolejny bolesny dowód na to, jak niewiele trzeba, by stracić dach nad głową. Służby ratunkowe po raz kolejny apelują o szczególną ostrożność podczas codziennych prac domowych. Chwila nieuwagi w kuchni może kosztować dorobek całego życia.

EUR
USD
CHF
GBP
CZK